Psychoterapia – o co w niej chodzi i jak ją rozumieć? Cz. 2

18 października 2019 | Autor: Paulina Szczurzyńska

Praktyka pokazuje, iż terapeuta na początku psychoterapii niejednokrotnie słyszy od klientów pytanie „co mam/co powinienem zrobić?”. Z jednej strony odczytywać to można jako wyraz bezradności, dyskomfortu i dezorientacji w obecnej sytuacji z drugiej zaś tak jakby mówili oni nie wprost: „jesteś ostatnią deską ratunku, daj mi sposób, zabierz mi ten ciężar”. Pokładają tym samym dużą nadzieję i ufność w psychoterapeucie i jego sile sprawczej. Doświadczając zagubienia, niewygody szukamy odpowiedzi, szybkich sposobów na uporanie się z własnymi problemami, nie chcemy czuć bólu i cierpienia, które one niosą. Dobrze wpisuje się to we współczesny trend zdobywania wszystkiego w krótkim czasie. Boli mnie głowa biorę tabletkę i po sprawie, boli mnie ząb idę do dentysty i zapominam.

Z psychoterapią jest nieco inaczej. 

  • Nie jest ona drogą na skróty, nie daje prostych rozwiązań. Wręcz przeciwnie jest procesem, dziejącym się w czasie, wymaga od klienta zaangażowania i decyzji o podjęciu wysiłku zmierzenia się z tym co niechciane i rodzące dyskomfort. Na pewnych etapach życia nie każdy musi być na to gotowy.
  • Ważnym w psychoterapii staje się uświadomienie, iż nieodzownym jej elementem jest zgoda na przeżywanie uczuć. Gabinet to bezpieczne miejsce, stwarzające okazję do ich wzbudzania.
  • Psychoterapia wymaga zatem od klienta postawy aktywnej, nie zaś biernego poddawania się „zabiegom” oferowanym przez terapeutę. Wbrew obiegowemu, pojawiającemu się niekiedy przeświadczeniu terapeuta nie wykonuje zabiegów, nie jest cudotwórcą, który zaaplikuje klientowi panaceum na jego trudności i ból zniknie. Jest raczej towarzyszem w znajdowaniu przez klienta jego własnego rozwiązania mimo bólu, z którym przyjdzie mu się mierzyć.
  • Psychoterapia to wyjątkowe spotkanie konkretnego klienta z konkretnym terapeutą. Każdy z nich wnosi bowiem do terapii coś niepowtarzalnego – Siebie. Klient na skutek doświadczanego cierpienia zwraca się o pomoc, terapeuta zaś towarzyszy klientowi w znajdowaniu siły i poszukiwaniu odpowiedzi w sobie.
  • Psychoterapeuta stroni od radzenia, bo jakże mógłby brać na siebie odpowiedzialność za kształt życia klienta. Zawsze pozostawia to jemu. Nie ocenia, nie używa jakże znanych – wypowiadanych w dobrej intencji – sloganów: „wszystko będzie dobrze”, „nie przejmuj się ”, „głowa do góry”. Wręcz przeciwnie! Kiedy Ty jesteś w zmartwieniu trwa przy Tobie uznając, że tak masz w tym momencie. Chce dla Ciebie jak najlepiej i dlatego pozwala sobie narazić Cię na pewne ryzyko. Zgadniesz jakie? BYCIA ZROZUMIANYM we własnej prawdzie. Według mnie to ryzyko które warto ponieść.
  • Dzięki akceptującemu terapeucie masz szansę przeżycia niewypowiedzianych, urazowych doświadczeń z przeszłości w bezpiecznej relacji. Wobec zaufanego świadka, któremu można pokazać swoje cierpienie bez obawy bycia ponownie skrzywdzonym. Daje to szansę nadania tym doświadczeniom własnego znaczenia w teraźniejszości, co w efekcie pozwala pójść na przód. Otwiera drogę do poznania siebie takim jakim jesteś bez cenzurowania i kontrolowania każdego ruchu.

Terapię lubię metaforycznie przyrównywać do ogrodu pełnego różnorodnych plonów, które wraz z terapeutą masz szansę obejrzeć z bliska. To od Ciebie zależy, które podlewasz czy te kłujące, zadające ból, ale znane czy te nowe, kiełkujące budzące się do życia. I znów odpowiedzialność – decyzja leży po Twojej stronie. Jak to z każdymi plonami by wyrosły i dojrzały trzeba je oświetlić. Gabinet terapeutyczny staje się zatem bezpiecznym miejscem, gdzie możesz to zrobić. Docieranie do swej nienaruszonej, prawdziwej, autentycznej  natury to proces wymagający dużej odwagi , ciekawości oraz cierpliwego i łagodnego bycia przy sobie. Za każdym razem rodzi on we mnie ogromne wzruszenie niezależnie od tego czy doświadczam go osobiście czy będąc w roli świadka tego momentu zmiany u moich klientów.

Terapia to też szansa dla Ciebie na doświadczanie nowych, innych niż dotąd zachowań w relacji z terapeutą. Potem zaś nabyte umiejętności możesz przenieść na grunt relacji z innymi osobami i sprawdzać co się dzieje. To tak jak z nauką pływania, by poczuć się pewnie na głębokiej wodzie najpierw musisz brodzić w tej płytkiej. Terapia jest tym brodzikiem, gdzie najpierw rozpoznajesz co się dzieje, zyskujesz zrozumienie, poszerzasz świadomość czego Ci brakuje, zaczynasz eksperymentować z innymi niż dotąd zachowaniami, nabywasz nowych umiejętności po czym bez terapeuty możesz płynąć dalej.

O autorze

Pracuję z osobami dorosłymi. Specjalizuję się w pomocy osobom, które cierpią na depresję, zaburzenia lękowe, są w sytuacji kryzysu wynikającego z sytuacji osobistej lub zawodowej, doświadczają straty, żyją z osobami uzależnionymi, mają niską samoocenę i trudności w akceptacji siebie.
Jesteś u nas pierwszy raz?
Poznaj naszych specjalistów Jak pomagamy?


Potrzebujesz pomocy w wyborze specjalisty? Skontaktuj się z nami.

Kontakt

Śródmieście

ul. Marszałkowska 18 lokal 12 00-590 Warszawa (wejście na podwórze przy Marszałkowskiej 18, klatka 2, lokal 12)