Teatralna Przestrzeń Zmiany

22 grudnia 2022

Monika Kisła

Czym dla mnie jest teatr? Przede wszystkim narzędziem, które otwiera przestrzeń do dialogu z drugim, często dużo młodszym, człowiekiem i co ważne – narzędziem prowadzącym do zmiany. Zmiany w twórcach i zmiany w odbiorcach, którzy w niektórych formach teatru stają się także współtwórcami

 

TEATRALNA PRZESTRZEŃ ZMIANY

Nieważne, że działanie jest fikcyjne, ważne, że to działanie” Augusto Boal

Prawdziwość motta dostrzegam, prowadząc różne grupy teatralne, zapraszając młodzież do wspólnego tworzenia przestrzeni zmiany. Chcę podzielić się własnym doświadczaniem teatru, by przyjrzeć się, co jest w nim tak magicznego, że zmiana jest możliwa, a nawet pewna i trwała. Opiszę, co z mojej perspektywy oznacza magia teatru, która stwarza przestrzeń do zmiany u samych twórców jak i odbiorców spektakli.

Projekty teatralne, do których nawiązuję, tworzyłam z młodzieżą w wieku od 12 do 25 lat dzięki bezpiecznej przestrzeni Towarzystwa Aktywności Dzieci SZANSA. W tekście kursywą przywołuję wypowiedzi młodych twórców, które otrzymywałam w ramach informacji zwrotnych po spotkaniach.

Prolog – poczucie bezpieczeństwa niezbędne do podejmowania wyzwań

Coś, czego nie mogę pominąć, to integracja oparta o techniki dramowe, która pozwala poznać   nie tylko siebie, ale pozostałych między innymi poprzez poszukiwanie cech wspólnych i różnic, współdziałanie w grupie z wykorzystaniem słowa i ruchu. To zmniejsza poziom lęku i podnosi poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego drama? Dlatego, że wymaga jednoczesnego zaangażowania umysłu, emocji i ciała, aktywności serca i rozumu. Poza tym, to świetna zabawa, która uwalnia spontaniczność i pozwala na wymianę emocjonalną z innymi uczestnikami, wpływając na budowanie relacji. Jeśli się z kimś dobrze bawimy, śmiejemy, to chcemy się z nim spotykać i kontynuować zabawę.

Z każdą z grup pracuję w tym zakresie trochę inaczej, bo każda wymaga innych narzędzi, ale walizka z dramowymi narzędziami jest ogromna.

AKT I

            Podmiotowość uczestników – niczego nie musisz, możesz, we własnym rytmie i czasie – to słowa, które pozwalają działać, wejść w grupę, zaryzykować mimo lęku przed oceną.

Teatr Ot Tak – grupa „po przejściach”, z którą pracuję około dziesięciu lat, bardzo zżyta, otwarta na „starych” i „nowych” członków. Początki nie były łatwe, grupa powstała pierwotnie w państwowej instytucji kultury. Tam odbywały się castingi, które były dla potencjalnych uczestników dużym stresem.

Gdy to zrozumieliśmy, zmieniliśmy zasady, każdy mógł przyjść, być z nami, przyglądać się i dołączyć lub zrezygnować.

Jedna z uczestniczek przychodziła już dłuższy czas, brała udział w ćwiczeniach grupowych, ale nie miała odwagi wejść na scenę. Czułam jej chęć, ale i lęk przed oceną. Zaproponowałam, by usiadła na scenie i wyobraziła sobie, że wróciła ze szpitala z diagnozą, że nigdy nie będzie chodzić, siedzi w domu już drugi dzień, nie odbiera telefonu, nie odpisuje na wiadomości. Ustaliliśmy, że nic nie musi robić, nic nie musi mówić, może wejść i zobaczyć, co się stanie. Wiedziała, że może odmówić – to jedna z podstawowych zasad w prowadzonych przeze mnie grupach. Zgodziła się i stała się magia. Równe klaśnięcie całej grupy siedzącej na widowni oznaczało, że zaczynamy improwizacje.

Na scenę wszedł chłopak, który zaczął ją przepraszać, że się nie odzywał, że szkoła, rodzice no i że ma nadzieję, że jej się poprawi i będą mogli pojechać w góry, jak zaplanowali. Potem trajkoczące bez sensu przyjaciółki opowiadające o wszystkim. Dziewczyna siedziała milcząc, zmieszana sytuacją i coraz głębiej wchodziła w rolę. I wtedy, w płaszczu tej roli, odezwała się po raz pierwszy ze sceny. To była wzruszająca improwizacja, po której nastąpiły długie, przynoszące satysfakcję i rozładowujące „sceniczne” napięcie brawa od całej grupy.

Ważna jest dobrowolność udziału, ważny jest czas dostosowany do potrzeb konkretnej osoby, wyczucie chwili, w której staje się gotowa, by podjąć ryzyko ekspozycji na scenie.

Z mojego doświadczenia wynika, że satysfakcja z działań scenicznych wpływa na obniżenie lęku oraz chęć podejmowania kolejnych wyzwań nie tylko w świecie fikcji, ale także tych w realnym życiu.

AKT II

            Współdecydowanie i współodpowiedzialność budują zespół i wzmacniają poczucie sprawczości i wartości uczestników.

Początkowo pracowałam w oparciu o gotowe scenariusze poddawane każdorazowo weryfikacji przez grupy, które były w tym względzie bardzo wymagające.

Doświadczyłam odrzucenia scenariusza – wydał się młodzieży banalny, przyjęłam to z pokorą i zrozumieniem (wspominamy ten fakt, więc mogę sądzić, że miało to dla nich duże znaczenie). Mam poczucie, że zaliczyłam wtedy ważny test – przestałam być „panią od teatru”, stałam się równoprawnym członkiem grupy.

Teatr Forum

Wraz z prowadzonym przeze mnie teatrem wprost wystąpiliśmy dla społeczności Ośrodka Readaptacyjno-Rehabilitacyjnego. Młodzi aktorzy zastanawiali się, jak to się dzieje, że tacy mili, fajni ludzie sięgają po narkotyki i postanowili coś zrobić dla swoich rówieśników w obszarze profilaktyki uzależnień.

Stworzony z ich udziałem w 2008 roku projekt NIEbraNIE dostał certyfikat „European Action on Drugs” w konkursie „10 najciekawszych projektów zrealizowanych w ramach Europejskiej Kampanii w Sprawie Narkotyków”.

Po kilku latach postanowiłam go „uaktualnić”, zapraszając do współtworzenia nowego projektu młodych dorosłych z teatru wprost i młodzież – wcześniejszych członków dzisiejszego teatru Ot Tak. Nie bez znaczenia okazał się element darmowej integracji przedstawicieli dwóch teatralnych grup czternasto- i dwudziestokilkulatków oraz dwójki prowadzących dorosłych. Dużo śmiechu i zabawne improwizacje stworzyły przestrzeń do szczerej rozmowy i pozwoliły nam dorosłym zobaczyć, co jest ważne dla najmłodszych uczestników projektu. To był moment, w którym zrozumiałam, że to ich perspektywa jest najważniejsza, że to oni są specjalistami, a my się od nich uczymy. Nasza wiedza, pomysły i założenia wylądowały w koszu, a młodzi twórcy zyskali na poczuciu sprawczości i wartości.     Stworzyliśmy wspólnie projekt decyzJA – nazwa podkreśla wagę własnych decyzji.

Powstał spektakl w formule Teatru Forum. Formuła ta stwarza ogromne możliwości do pracy nad szeroko pojętą zmianą także dla widzów, gdyż daje im szansę na bezpośrednie działanie, a nie tylko na refleksję. Wymagało to zapoznania młodszych i starszych aktorów z filozofią Augusto Boala – brazylijskiego praktyka dramy, twórcy Teatru Forum. Stworzyliśmy Antymodel – spektakl poruszający ważne dla naszych najmłodszych współtwórców i ich rówieśników (grupy potencjalnych odbiorców) problemy.

Bohaterka opowiadanej historii jest zbliżona wiekiem do widzów, zmaga się z trudnościami, których na co dzień i oni mogą doświadczać. Pokazujemy jej wartości, motywacje, potrzeby, relacje z innymi. Historia kończy się, gdy wszystko wymyka jej się spod kontroli, znajduje się w sytuacji właściwie bez wyjścia, bo każda decyzja wydaje się być niekorzystna. Widzowie zostają z pytaniami: Czy ta historia musiała się tak skończyć? Czy bohaterka mogła zachować się inaczej? Czy mogła podjąć inne, sprzyjające sobie decyzje?

Po krótkiej dyskusji z widownią zaczyna się gra zwana Teatrem Forum. Aktorzy jeszcze raz odgrywają ten sam spektakl, ale tym razem prowadzący umożliwia widzom, a właściwie Widzo-Aktorom zatrzymanie historii w momentach, gdy ich zdaniem bohaterka mogła podjąć inną decyzję. Każdy Widz, wchodząc w jej rolę, może sprawdzić swoje rozwiązania i przyjrzeć się ich konsekwencjom. Podczas tych improwizowanych spektakli pracują nie tylko aktorzy (którzy, adekwatnie do propozycji Widzo-Aktorów, decydują się na zmiany u odgrywanych przez siebie postaci), ale również widzowie, którzy stają się aktorami, angażując swoje emocje, umysł i ciało. To oni decydują, co zrobi lub powie bohater, w którego „buty” wchodzą. Dzięki temu zyskują przekonanie, że mogą coś zrobić, coś zmienić, że nie muszą godzić się na wszystko, co niesie los. Dostrzegają, że brak decyzji też jest decyzją. I wszyscy – aktorzy, widzowie, prowadzący – są w tej teatralnej przestrzeni zmiany, ucząc się od siebie wzajemnie swoich perspektyw na tę jedną historię. Możemy się nie zgadzać, możemy się spierać – najważniejsze, że działamy. Nieistotne, że działanie jest fikcyjne, w bezpiecznym płaszczu roli, nasz mózg, nasze emocje, nasze ciała działają tak samo, jak gdyby to działo się naprawdę. Można sprawdzać, doświadczać i w przyszłości przenieść te doświadczenia do realnego życia.

Za nami już dziesięć lat pracy, ponad trzysta zagranych spektakli dla prawie siedem tysięcy uczniów. W kolejnych edycjach grają młodzi aktorzy z teatru Ot Tak, a starsi koledzy z teatru wprost wchodzą w role nauczycieli i rodziców. Spotykamy się z młodzieżą w zwyczajnych klasach szkolnych, które na chwilę stają się przestrzenią teatralnej zmiany. Nie trzeba wielkiej scenografii, wystarczą cztery krzesła, by zadziała się magia, by młodzi widzowie „weszli w historię” i poczuli potrzebę jej zmiany.

Wystarczą dwa, trzy krótkie ćwiczenia dramowe, by oddać im głos i zamienić ich w Widzo–Aktorów współdecydujących o tym, jak zakończy się ich wersja naszej historii.

Doświadczanie tej pracy i informacje zwrotne od młodych twórców i uczestników projektu pozwalają mi sądzić, że formuła Teatru Forum daje przestrzeń do decydowania i brania odpowiedzialności, co znacząco wpływa na poczucie sprawczości, a co za tym idzie również poczucie wartości u obu tych grup.

AKT III

            Trudności mogą oddalać lub zbliżać, rozluźniać lub zaciskać więzi – siła grupy to suma sił i słabości wielu jednostek.

Sposób na „krytyka”

Wydaje się, że aktorstwo to prosta praca – człowiek chodzi po scenie i mówi. Próby do spektaklu wymagają jednak ogromnej cierpliwości. Czekasz, aż przyjdzie twoja kolej, powtarzasz scenę, bo pomyliłeś tekst, coś trzeba zmienić, bo się „nie klei”.

Wiem, że uwagi dotyczące pracy na scenie bywają trudne do przyjęcia dla większości osób. Gdy dołącza ktoś nowy, to jest mu dwa razy trudniej – ekspozycja na scenie, nowi ludzie, którzy mogą ocenić. Staram się być delikatna, ale jeśli ktoś w swoim krótkim życiu słyszał dużo krytycznych uwag od rodziców, nauczycieli, rówieśników, to jego ciało reaguje automatycznie, spina się i trudno o dalszą pracę.

W teatrze Ot Tak istnieje taka niepisana zasada, by za uwagi dotyczące pracy na scenie wzajemnie sobie dziękować, bo są po to, by pomóc, a nie krytykować czy ośmieszać – uwielbiam tę wdzięczność, sama jestem otwarta na uwagi od grupy i lubię za nie dziękować.

Gdy nowy członek zespołu słyszy, jak inni sobie dziękują za „krytykę”, to łatwiej mu przyjąć coś na swój temat.

„Teatr nauczył mnie wrażliwości i dyscypliny. Chcesz być na każdej próbie, musisz nauczyć się tekstu i znać go w każdej możliwej chwili. Nauczył mnie również, że warto mieć swoje zdanie i mówić, co się ma na myśli, ponieważ na przykład „wytknięcie błędu” nie musi ranić, a może komuś pomóc w dalszej pracy nad swoją rolą.”

Siła jednostki – siła grupy

Zbliżała się premiera, rozwieszone zostały plakaty, rozdane zaproszenia, gdy dowiedzieliśmy się, że zmarł tata jednej z młodych aktorek, a dzień premiery jest dniem jego pogrzebu. Rozważaliśmy zmianę terminu, wszyscy to poparli, ale dziewczyna stanowczo powiedziała, że chce zagrać. Rano odbyła się próba, a potem wszyscy poszliśmy do kościoła. Wieczorem znów byliśmy razem i razem zagraliśmy spektakl. Wcześniejsze łzy smutku, pomieszały się z łzami wdzięczności dla tej, dzięki której wystąpiliśmy. To był moment, kiedy silnie poczułam, że jesteśmy jedną grupą.

Zdanie o empatii

Kiedy zaproponowałam jednej z aktorek główną rolę w nowym spektaklu, wskazała na koleżankę i powiedziała, że ta jeszcze nie grała głównej roli i chciałaby, żebym jej zaproponowała. Tak się stało, a dziewczyny dziś są przyjaciółkami.

Siła grupy

Siły grupy doświadczyłam w sytuacji, która nas początkowo bardzo zasmuciła, potem jeszcze bardziej scaliła, a dziś stała się dla mnie pośrednim impulsem do napisania tego artykułu.

Kilka lat temu zaskoczyła nas decyzja pani pełniącej wówczas obowiązki dyrektora instytucji, w której działaliśmy, o likwidacji współprowadzonej przeze mnie przez około siedem lat młodzieżowej grupy teatralnej. Nie miały znaczenia liczne nagrody zdobywane przez młodzież na konkursach i festiwalach, wypełnione po brzegi sale na naszych spektaklach, łzy i słowa uczestników, że ten teatr to ich drugi dom. Jednym z ważnych argumentów przemawiającym za zamknięcia teatru było to, że według niej to grupa terapeutyczna, a nie artystyczna.

Na ostatnie spotkanie przyszli obecni i byli członkowie teatru. Ze łzami w oczach stanęliśmy w kręgach twarzami do siebie i dziękowaliśmy sobie wzajemnie za ten wspólny czas, nie wiedząc, co będzie z nami dalej. Potem improwizowaliśmy nasze odczucia na scenie, wierząc, że to spotkanie nie jest ostatnim. Usłyszałam między innymi:

„Gdy dołączyłem, nie sądziłem, że te zajęcia mogą nieść za sobą coś więcej.”

„Mogłem tu uciec w ciszę i przestrzeń wyłącznie dla mnie.”

„Tylko tu mogę być sobą bez lęku przed oceną.”

„Czułem się tu ważny, ważniejszy niż na boisku czy gdziekolwiek indziej.”

„Wcześniej czułam się bardzo samotna, ale nie boję się, że znów tak będzie.”

Ta wdzięczność mieszała się z poczuciem pewności, że razem damy radę. Pozwoliła poradzić sobie ze złością, związaną z poczuciem niesprawiedliwości, że wyrzucają nas z miejsca, które przez lata było naszym drugim domem.

Umiejętność rozwiązywania problemów i szukania pomocy

Grupa działa dalej, zmieniła miejsce spotkań i nazwę, a ostatnio jeden z członków Teatru Ot Tak powiedział mi: „Zastanawiałem się potem naprawdę długo nad tym, co powiedziała ta pani i doszedłem do wniosku, że ma rację. Grupa teatralna może być grupą terapeutyczną, ale to wcale nie oznacza, że teatr nie powinien takim miejscem być! Co więcej, po czasie zacząłem myśleć, że to ogromny komplement. Teatr pomaga nam, młodym (albo ciut starszym) ludziom, rozwija nas, kształtuje, daje satysfakcję, pozwala czuć się ważną częścią całości. Uważam, że KAŻDE miejsce, gdzie młodzi ludzie, dzieci i nastolatki, tacy jak my wtedy, dobrowolnie uczęszczają, poświęcają swój czas i energię, może być nazwane grupą terapeutyczną w szerszym tego słowa znaczeniu. Skoro dzieci czują się tam dobrze i bezpiecznie mogą porozmawiać o swoich problemach, przemyśleniach, to tylko stanowi wartość dodaną. Według mnie tak powinno być. Czy to treningi siatkówki, szachy, pływanie czy lekcje pianina. (…) Dla nas liczy się to, że jesteśmy razem, w ekipie, wspólnie. Nie mieliśmy gdzie grać? Przygarnęła nas SZANSA. Nie mieliśmy co grać? No to sami wzięliśmy się za scenariusz. Nawet czasu za dużo nie mieliśmy, a i tak się udało. To działa jak lekarstwo na smutną duszę. To mnie napędzało. Jestem pewien, że każdego z nas.”

Bezpieczne eksperymenty w płaszczu roli można przełożyć na realne życie

Mam pewność, że bezpieczny świat fikcji daje przestrzeń do stawania się sobą. Potwierdzają to wypowiedzi:

„Teatr pomógł mi dowiedzieć się, jak mogę różnie zachować się w danej chwili, jak różnie poradzić sobie z problemami.”

„Teatr jest przestrzenią, gdzie anonimowo mogę opowiedzieć o swoich problemach, napisać o tym, co mnie boli naprawdę, a widownia może to usłyszeć,a ja odczuwam ulgę.”

„Teatr rozwija, każdy przed zagraniem roli musi zastanowić się, jak chce zagrać daną postać, co ona lubi, jakie miała dzieciństwo, czemu podejmuje takie decyzje… I tak przekazać swoje emocje, by widz czuł je razem z nim.”

„Zyskałam trochę pewności siebie, umiejętności pracy w grupie, wyrażania swojej opinii, radzenia sobie ze stresem, patrzenia na sytuację z różnych perspektyw.”

„Dzięki scenie miałem możliwość szukania swoich granic, szukania swoich poglądów oraz szukania przede wszystkim samego siebie. Siła relacji, emocje przed spektaklem oraz świadomość, ile pracy w to włożyliśmy, były na tyle silne, że mogliśmy przenosić góry.

Dziś, mając dwadzieścia lat wiem, że zaangażowanie się w teatr było najlepszą decyzją w moim życiu.”

Epilog – wtedy „dzieje się magia”

Aktorzy teatru Ot Tak lubią wracać do cytatu z pierwszego wspólnego spektaklu autorstwa Williama Mastrosimone: „Więc zakładasz maskę, maska skrywa twarz, twarz skrywa ból, ten ból wyrywa Ci serce, serce, którego nie zna nikt.

Tylko gdzie zazwyczaj jest ta maska? W teatrze? W życiu? Tak to widzi jedna z aktorek:

Teatr pozwala nam wyjść ze swojej strefy komfortu i jednocześnie scena sprawia, że wciąż w niej jesteśmy, tylko ona (ta strefa) staje się większa, bo nikt na widowni nie wie, że w roli, którą gram, jest cząstka mnie, więc mogę być odważna, mądra, pozwolić sobie na łzy i śmiech i nikt nie będzie wiedział, że to ja. A jak już sobie pozwolę na scenie, to czemu nie spróbować tego w prawdziwym życiu? (…) Na co dzień, będąc w strefie komfortu, mamy taką maskę, która ukrywa nasze wszystkie problemy, ale czasem warto wejść na scenę i skoczyć ze spadochronem i dać masce odlecieć. I wtedy właśnie dzieje się magia.”

***

Teatr towarzyszy mi od zawsze. Gdy byłam dzieckiem, pomagał wyrazić siebie i zrozumieć świat, dziś jest okazją do satysfakcjonujących spotkań ze sobą i z drugim człowiekiem. Myślę, że ciągnęło mnie do teatru, bo intuicyjnie czułam, że stwarza on bezpieczną przestrzeń, która otwiera, zachęca do współdziałania, uczy cierpliwości, współodpowiedzialności, rozbudza spontaniczność, daje odwagę, by rozmawiać o tematach ważnych, trudnych i zabawnych, pozwala realizować potrzeby i pomysły każdego z członków grupy i daje poczucie wspólnoty, sprawczości i sukcesu.

Chcę zwrócić uwagę na moc teatru w pracy z dziećmi i młodzieżą, którą można wykorzystać także w pracy z grupami (nie)terapeutycznymi. Dlatego powtórzę za Augusto Boalem: W teatrze działanie, mimo że fikcyjne, staje się treningiem, który daje szansę na realne zmiany w prawdziwym życiu.

Dotychczas współtworzyłam trzy młodzieżowe grupy teatralne, reżyserowałam spektakle ze Społecznością Ośrodka Readaptacyjno – Rehabilitacyjnego w Karczewie oraz współtworzyłam projekty metodą Teatru Forum w Mazowieckim Oddziale Terenowym Towarzystwa Rozwijania Aktywności Dzieci SZANSA. Szkoliłam się i współpracowałam w obszarze dramy i Teatru Forum z SPD STOP KLATKA oraz Fundacją Drama Way (na ich stronach można znaleźć wiedzę i informacje o warsztatach i szkoleniach).

Czytelnikom, których zainteresował te temat polecam dwie lektury: Augusto Boal „Gry dla aktorów i nie aktorów” , Sara Clifford, Anna Herrmann „Teatr przebudzenia”.

Autorka jest aktorką, specjalistką terapii uzależnień i terapeutką EMDR. Twórczyni i realizatorka projektów teatralnych, członkini zarządu MOT TRAD SZANSA, pracuje w Ośrodku JA w Warszawie i OPTU w Wołominie

 Tekst ukazał się w kwartalniku „Terapia Osób Uzależnionych i ich Bliskich”, nr. 4/2022 r. Cały numer do pobrania w wersji pdf: https://touib.pl/kwartalnik/nr-4-22/

W tekście wykorzystano ilustrację autorstwa Agnieszki Ilinicz-Kiełkiewicz 

Jesteś u nas pierwszy raz?
Poznaj naszych specjalistów Jak pomagamy?


Potrzebujesz pomocy w wyborze specjalisty? Skontaktuj się z nami.

Kontakt

Śródmieście

ul. Marszałkowska 18 lokal 12
00-590 Warszawa
(wejście na podwórze przy Marszałkowskiej 18, klatka 2, lokal 12)

Godziny pracy recepcji:

poniedziałek: 9:00-21:00
wtorek: 9:00-21:00
środa: 9:00-21:00
czwartek: 9:00-21:00
piątek: 9:00-21:00
sobota: nieczynne
niedziela: nieczynne